Przewodnik po Warszawie
503 152 549
[email protected]

Strona główna > Kup książki > Nietuzinkowe historie pomników Warszawy


„Nietuzinkowe historie pomników Warszawy”

Autor: Ewa Sztompke
Cykl: „Opowieści warszawskiej przewodniczki”

cena: 35,00 zł

Wydawnictwo VEDA
Kategoria:  varsaviana
Okładka:  miękka ze skrzydełkami
Liczba stron:   312
Format:  druk
ISBN:  978-83-958388-1-1
Wydanie: drugie

 

 


Posłuchaj: Ewa Sztompke opowiada o „Nietuzinkowych historiach pomników Warszawy” w Poranku Radia Dla Ciebie


Od Wydawcy

Tym razem znana warszawska przewodniczka Ewa Sztompke zaprasza swoich czytelników na wyprawę śladami warszawskich pomników. Zachęcając do wspólnych wędrówek, pisze we wstępie do książki: Nietuzinkowe historie pomników Warszawy to drugi zbiór moich przewodnickich opowieści. Po Nietuzinkowych mieszkańcach Warszawy, postanowiłam przybliżyć dzieje stołecznych pomników i historie postaci w nich uwiecznionych. W trzydziestu rozdziałach znajdziecie opowieści o ponad osiemdziesięciu warszawskich monumentach”.


Andrzej Jacek Blikle – o książce:

„Całe moje długie życie przemieszkałem w Warszawie, sądziłem więc, że wiem o niej chociażby to, co najważniejsze.

A jednak nie wiedziałem, że Kolumna Zygmunta była pierwszym pomnikiem postaci świeckiej na kolumnie w nowożytnej Europie.

Nie wiedziałem, że książę Józef Poniatowski dłuta Thorvaldsena, który stoi dziś na tle Pałacu Prezydenckiego, zmieniał swoje miejsce sześciokrotnie, choć wiedziałem, że jego premierowe postawienie w Warszawie wywołało burzę wśród byłych podwładnych – nasz generał bez spodni!

Nie wiedziałem o istnieniu dziewiętnastowiecznego pomnika Budowy Szosy Brzeskiej postawionego dla uczczenia wysiłku bezimiennych budowniczych, którzy w cztery lata położyli 198 km drogi mając jako narzędzia jedynie łopatę, kilof i konną furkę.

No i nie wiedziałem wreszcie, że umawiając się w młodych latach na dziedzińcu Akademii Sztuk Pięknych z moją przyszłą żoną Małgorzatą, czekałem na nią pod pomnikiem – a właściwie kopią pomnika kondotiera, którego oryginał został stworzony w roku 1496 przez Andrea del Verrocchio, na zamówienie tegoż kondotiera. A skąd się taki pomnik wziął w Warszawie, skoro nie jest z nią w żaden sposób związany?

O tym i o bardzo wielu innych historiach i anegdotach można przeczytać w książce Ewy Sztompke. Tej lektury stanowczo nie można zaniedbać.”


Z rozdziału 3 „Co zobaczył Mikołaj Kopernik, kiedy zasiadł przed Pałacem Staszica”

Nadszedł dzień odsłonięcia pomnika Mikołaja Kopernika 11 maja 1830 roku. Uroczystości miały rozpocząć się mszą świętą w sąsiednim kościele św. Krzyża. W świątyni zebrał się tłum i czekał, ale msza się nie odbyła. Według Juliana Ursyna Niemcewicza powód był jeden: Duchowieństwo nasze naówczas, oprócz niewielu światłych i przykładnych, dzieliło się na dwie części, na rozwiązłych i na fanatyków. Ci się tajemnie złączywszy, postanowili, że ponieważ Kopernik systematem swoim zgrzeszył przeciw Pismu świętemu i wyklętym został przez papieża, uczcić obchód jego mszą św. byłoby świętokradztwem.
Na niechęć księży do celebrowania mszy czczącej pamięć „heretyka” nałożył się jeszcze niekorzystny zbieg okoliczności. Otóż tego dnia na Uniwersytecie Warszawskim odbywała się uroczystość nadania uczelni imienia cara Aleksandra I. Proboszcz parafii św. Krzyża, ksiądz Wojciech Szweykowski, człowiek oświecony, członek Towarzystwa Przyjaciół Nauk, był również rektorem Uniwersytetu. Musiał więc uczestniczyć w tamtejszej ceremonii i w kościele siłą rzeczy go nie było. Jak to się mawia, „kota nie ma, to myszy harcują”. I tak do końca nie wiadomo, kto decyzję odmowną w sprawie celebracji mszy świętej dla „heretyka” wydał.

(* powrót na początek strony *)


Inne książki Autorki z cyklu „Opowieści warszawskiej przewodniczki”